Ta gra mnie rozpierdala. Co prawda gra się nam całkiem nieźle (albo przynajmniej mi się tak wydaje), ale cały czas prześladuje mnie myśl "to już gdzieś było". Co prawda nie wpływa to zbytnio na jakość rozgrywki (pewnie moi gracze powiedzieliby że i tak zawsze jest źle :D), bo lubię podobne klimaty, ale mimo wszystko powoduje pewien dyskomfort.
Mówiąc wprost - w Klanarchii brakuje mi oryginalnych pomysłów. Da się zagrać, łatwo to "poczuć", ale sama gra nie nasuwa absolutnie nic, co by mogło zaskoczyć. Ba - brakuje mi nawet motywów które zainteresowałyby na dłużej!
Mimo to, gra się całkiem nieźle. A raczej grałoby.
Klanarchia - jak mniemam - to gra, w której duże znaczenie ma akcja (bo inaczej po co bijatyka kronikarzowi, strzelectwo kupcowi czy parkour śniącemu?). Niestety, jakoś nie chce to działać.
Po prawie czternastu latach grania Klanarchia stała się pierwszą grą z tak złą mechaniką, że boję się jej używać.
O ile socjotechniki działają dobrze (dialog, w odpowiednim momencie poparty kartą), tak w walce wszystko wywala się na garb. Miliard rzucanych kości (jeden gracz rzuca nawet piętnastoma), doliczanie wartości pomagierów (jak to się zwało? popleczników?), ciekawy ale niesamowicie spowalniający rozgrywkę pentagram, czasem po trzy manewry na łeb, testowanie pancerza... Trwa to tak długo, że w ciągu jednej rundy zdążyłbym wyjść na papierosa i wrócić.
Efekt? Unikam walki jak ognia - chyba pierwszy raz w historii mojego prowadzenia NPCe wolą rozmawiać niż nadupcać się do krewki :D
Albo oleję tą grę, albo... kurwa sam nie wiem.
Pytanie - czy ktoś jeszcze miał z Klanarchią podobne problemy?
7 komci:
Świat jest fajny IMHO, mechanika jest trochę niedopracowana, dlatego używam swojej konwersji na bardzo uproszczone d20, polecam zerknąć na mojego bloga i w dziale "do ściągnięcia" jest gotowa do wydruku broszurka:).
Ja dotychczas nie miałem żadnych problemów z Klanarchią. Bo nikt w nią nie chciał ze mną grać. Pomimo że nie grałem to nie zgodzę się z Tobą Omlet. Gra ma dużo pomysłów. Może nie tyle co Wolsung, ale ma ich sporo i jeszcze jedno. Kładzie spory nacisk na narracje i pokazuje jak to robić na sesji. Np. Wiesz jak poprowadzić opowieść szkatułkową, a nie szukszuksz po pismach, czy sieci.
W takim razie wychodzi na to, że coś robię źle :-)
I tak nie planuję porzucać tej gry, po prostu podejrzewam że będę musiał zmienić nieco sposób prowadzenia, i tyle.
A to już bzdura.
Graj tak jak się Tobie podoba, a nie jak podoba się komuś.
Gruszczy kiedyś coś mówił o tym, że walka też im kiepsko szła - zwłaszcza jeśli trwała dłużej niż 2 rundy.
Szczur
Akurat sam świat Klanarchii, przedstawiony przez autorów, okazał się dla mnie tak żenującą, kliszowatą i krańcowo nielogiczną kupą, że spodziewałem się najgorszego. Mechanikę spisałem na straty z góry, bo u nas dobrej mechaniki najwyraźniej zrobić się nie da. I co? I się nie pomyliłem.
Jak zwykle.
Stosuj uproszczoną mechanikę walki - testy przeciwstawne i tyle... Ja prowadzę to, bawię się wybornie, uważam, że gra, mimo że korzysta z wielu wątków znanych nam ma doskonały klimat i potencjał - nie podchodzę do tego komiksowo bo to niezgodne z moim stylem prowadzenia i z upodobaniami moich graczy - i wierz mi wychodzi nieźle - intrygi, szpiegostwo, mroczne kulty, splugawienie, demony, świat upadły do granic...
Pzdr Tomek z Gdańska
Prześlij komentarz