Wybaczcie ten tytuł, ale tak naprawdę w nim zawiera się cały sens tej notki. Poza tym na wstępie zaznaczę, że kolejny raz wyłazi ze mnie frustracja i zgorzknienie, więc jeśli szukasz tu merytorycznej treści (w co jednak nie wierzę), to przykro mi - tym razem źle trafiłeś.
Fani gier fabularnych (a przynajmniej tzw. e-fundom) ani trochę nie różnią się od zwykłych zjadaczy chleba. Tak naprawdę gówno ich obchodzą ambitne (lub silące się na bycie ambitnymi) artykuły i materiały. Chcą tylko jadu, kłótni i sensacji, najlepiej okraszonej gołymi babami.
Spójrzcie na dwie, nierozerwalnie związane sprawy.
1) Jedna z przeprowadzonych przeze mnie ankiet wskazuje, że większość czytelników blogosfery oczekuje treści zawierającej tzw. creative content - wszelkiego rodzaju porad, materiałów dodatkowych itp. W sumie sprawa zrozumiała, szczególnie że jeśli chodzi o np. angielskojęzyczne blogi związane z tzw. OSR zupełnie olewam treści związane z pierdoleniem dla pierdolenia, wnikając jedynie w "mięcho".
2) Ilość komentarzy oraz ilość wejśc na bloga danego dnia wskazuje, że największym zainteresowaniem cieszą się wszelkie notki zawierające moje prywatne sapanie - to do LOLa o furii erpegie, to do Portalu o odpierdalanie lipy z Monastyrem, to teraz o Klanarchii.
Powiedzcie mi zatem - o co tu kurwa chodzi?
PS. Tą notką nie mam zamiaru nikogo obrazić, nie sugeruję także że wszyscy czytelnicy mojego bloga lubują się w szitowych notkach. Gugiel anal-ytiks, poza ww. tekstami wskazuje, że sporym zainteresowaniem cieszył się również stary papier, polskie wydanie Swords & Wizardry (BTW - Squid, żyjesz w ogóle?) oraz - co mnie bardzo zdziwiło - mój artykuł o Mordor 1.1. Chodzi mi przede wszystkim o to, że tego typu (nie ma co ukrywać) słabe teksty przyciągają tu większą ilość czytelników, zapewne na podobnej zasadzie jak gówno przyciaga muchy.
Chuj.
6 komci:
A to nie jest serwis Dupelek RPG? Jak nie, to przepraszam. Źle trafiłem. :)
Drogi Jajeczny obawiam się że drugi punkt podchodzi pod recenzje. Co tylko potwierdza drzemiącą skłonność w narodzie by sukcesy sąsiadów pierwej opluć, zburzyć, rzygać co by wszędy r(g)ówno było...
Nim - czyli wychodzi na to, że ludzie wolą negatywne "recenzje", nawet jeśli są źle napisane? :D
Jag - chyba będę musiał zrobić taki banner i wstawić na bloga...
Zgadłeś, np. ja wolę poczytać co jest nie tak, niż laurkę dla tfurcy...
Widzę że posty o postach są ostatnimi czasy wyjątkowo popularne w blogosferze. ;]
Pieprzysz :D
Ostatnio - wydaje mi się że tego typu zapchajdziury pojawiają się dość często. Ja np. regularnie wrzucam bezsensowne notki, w tym takie z nikogo nie interesującymi wyliczankami :D
Prześlij komentarz